Taka refleksja na koniec…miniona kampania poza ogromem wsparcia jakie otrzymałam w postaci Waszych głosów dała mi jeszcze dwie rzeczy:
1) zmusiła mnie do wyjścia ze swojej strefy komfortu, czyli wstydu i trudności mówienia o sobie i pokazywania siebie.
2) zrozumiałam, że podoba mi się to co widzę w lustrze. Oczywiście nie w kontekście zewnętrznej szaty, ale wewnętrznego ducha. Po raz kolejny udało mi się nie ulec pokusie zakłamana, arogancji, wyrafinowania , hipokryzji czy dążenia po trupach do celu. Pozostałam wierna swoim zasadom i autentyczna w tym jaka jestem i co robię. To nie przynosi spektakularnych efektów, ale mogę spokojnie patrzeć w lustro bez poczucia wstydu. Uczciwość, poświęcenie, zaangażowanie, obowiązkowość, kompromisowość, racjonalizm, pragmatyzm, empatia, idealizm, ukierunkowanie na potrzeby innych to cechy zdecydowanie utrudniające „robienie kariery”, ale jakoś tkwią tak głęboko, że pozbyć się ich nie mogę.
