Społeczno-zawodowe
Połączyłam te dwa tematy, gdyż u mnie bardzo się to przeplata i ciężko rozdzielić.
Pracy nigdy się nie bałam, już pod koniec szkoły podstawowej w wakacje z koleżankami, aby dorobić zbierałyśmy wiśnie, jabłka czy truskawki. Po ukończeniu lat 18 dorabiałam pracując w hurtowni książek i jako barmanka. W trakcie studiów doszło jeszcze prowadzenie zajęć fitness. Pod koniec studiów pracowałam jako sprzedawczyni w Manufakturze, a bezpośrednio po studiach jako asystentka księgowej i później jako sprzedawca w sklepie jubilerskim.
Zmiana nastąpiła w 2008 roku, kiedy zaczęła się również moja droga społeczna. Pierwszym takim wydarzeniem było uczestnictwo w Przystanku Woodstock jako Pokojowy Patrol, drugim przystąpienie do Straży dla Zwierząt w Polsce, gdzie działałam jako inspektor ds. dobrostanu zwierząt i członek zarządu Okręgu. Rozpoczęłam również pracę jako asystentka zarządu w funduszu inwestycyjnym. Rok 2011 przyniósł wiele wydarzeń. Z początkiem roku zorganizowałam bardzo dużą manifestację pro-zwierzęcą Marsz (Nie)Milczenia w dwóch turach, łącznie w 14 miastach. W Połowie roku założyłam własną fundację, a jesienią odbył się Festiwal „Ludzie-zwierzętom” w 5 miastach, którego formułę wzorowałam na Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Rozpoczęłam również studia podyplomowe na Uniwersytecie Łódzkim na menadżera organizacji pozarządowej, które ukończyłam w 2012 roku. Swoją działalność interwencyjną w Straży dla Zwierząt zakończyłam po ponad 3 latach, gdyż moja psychika była zdecydowania przeciążona poczuciem bezsilności i jednocześnie poziomem okrucieństwa. Doszłam do wniosku, że trzeba walczyć również o zmiany systemowe, formalne i prawne, aby zapobiegać a nie gasić pożary krzywdy. Postawiłam na prewencję i skupiłam się na akcjach informacyjnych, edukacyjnych, komunikacji, zmianach formalno-prawnych i zjednoczeniu organizacji. Od 7 lat współtworzę projekt do Budżetu Obywatelskiego Łodzi „Na pomoc łódzkiem kotom wolno żyjącym”, który dzięki głosom mieszkańców co roku wspiera budżet gminnego programu zapobiegania bezdomności zwierząt i stanowi duże wsparcie dla społecznych opiekunów kotów miejskich. Sama przez kilka lat opiekowałam się gromadką kotów wolno żyjących.